Przejdź do treści Przejdź do nawigacji

RECENZJE

Anonimowość jako przyczyna śmierci

09.06.2017

Jeśli nie masz lajków na Facebooku, ani followersów na Instagramie, wiedz, że jesteś nikim.
Sława, choćby iluzoryczna, lepsza jest od smutnej, szarej i nudnej anonimowości. Ta ostatnia cechuje mało inteligentne pospólstwo, które, o zgrozo, musi żyć od wypłaty do wypłaty. „Zabić celebrytę” – najnowsza propozycja Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach – zaprasza do makabrycznie śmiesznej rzeczywistości show-biznesu.

Flow My Tears…
Nieprzewidywalny umysł geniusza fantasy, niejakiego Philipa K. Dicka, w 1970 roku stworzył
rzeczywistość, w której słynny muzyk, Jason Taverner, musi stawić czoło sytuacji zgoła szalonej:
nagle przestaje być rozpoznawalny, nie jest już wielką gwiazdą, nikt nic o nim nie wie, jego los
nikogo nie interesuje. Powieść „Flow My Tears, The Policeman Said” zainspirowała Radosława
Paczochę do napisania dramatu, który to pobudził Gabriela Gietzkiego do wyreżyserowania „Zabić celebrytę”. Temat zresztą wykorzystywany już wielokrotnie przez sam świat szklanego ekranu i popkultury. Tym razem podany w zabawnej wersji teatralnej jest rodzajem performansu,
balansującego na granicy telewizyjnego kiczu.

Do wtorku mój rozporku!
Główna postać, a raczej marionetka spektaklu, to były muzyk, aktualny prezenter telewizyjny,
który zaprasza do swego programu gwiazdki show biznesu i rozmawia z nimi na tematy nie-
wygodne, głupkowate, podszyte tanią erotyką (skojarzenie z Kubą Wojewódzkim nasuwa się mimowolnie). W odgrywaniu tego cyrku pomaga mu obecna kochanka Kate Hart i jej cenna
wagina (szczegółów celowo nie zdradzę). Prostacki program prowadzony przez narcyza, który
każdy odcinek kończy żałosnym okrzykiem „Do wtorku mój rozporku!”. Jeden z wielu ogłupiaczy,
jakie obejrzeć można w telewizji, dlatego Jason Taverner cały czas uważnie analizuje wskaźniki
oglądalności, a Kate udaje słodką idiotkę, byleby zyskać swoje 5 minut i odnieść sukces na rynku
płytowym. Targowisko próżności podane w sterylnej scenografii autorstwa Marii Kanigowskiej.

Jason Anonim
Wprost ze sceny nasz ulubieniec trafia do szpitala psychiatrycznego (w sumie można się było tego
spodziewać). Nic biedaczek nie rozumie. Nie pamięta, jak znalazł się w tym podejrzanym miejscu. Ale to dopiero początek koszmaru. Okazuje się, że nikt go nie zna. Nikt nie zna wielkiego showmana! Rozpoczyna się rozpaczliwa walka o przywrócenie sławnej tożsamości, o odzyskanie celebryckiej godności. Taverner napotyka na swej anonimowej drodze krzyżowej istną galerię osobowości: dziwaczną pielęgniarkę (fenomenalna w tej roli Ewelina Gronowska) oraz stworzoną by „leżeć i pachnieć” kolekcjonerkę bogatych mężów (świetna Zuzanna Wierzbińska).

Prawda wyśpiewana
Na szczególną uwagę zasługuje Kate Hart: wschodząca gwiazdeczka, marząca o karierze
piosenkarki. Zdaje sobie sprawę z tego, że aby cokolwiek osiągnąć, musi być głupsza, niż jest
w rzeczywistości. Wchodzi w rolę słodkiej, troszkę zagubionej panienki i powoli się z nią utożsa-
mia. Resztki prawdziwego ja – małej, wystraszonej dziewczynki – skrzętnie przemyca w tekstach
swoich utworów, które śpiewane z muzyką na żywo są naprawdę udanym zabiegiem teatralnym. Dagna Dywicka w roli Kate jest wręcz hipnotyzująca. Sztuka godna polecenia chociażby
przez wzgląd na samą aktorkę i jej warsztat.

Tresura widza
Spektakl „Zabić celebrytę” może i nie jest dziełem wybitnym, ale w tym przypadku o wybitność raczej twórcom nie chodziło. Temat znany, w dobie globalnej wioski, omamienia szklanym ekranem, wręcz nudny, ale na szczęście podany w ciekawej, przyjemnej w odbiorze formie. Dla widzów, którzy mają w sobie na tyle odwagi, by choć przez chwilę wziąć udział w show i stanąć w świetle reflektorów, pod bacznym okiem telewizyjnego tresera.

Aneta Zychma, Made in Świętokrzyskie

link do źródła: http://www.madeinswietokrzyskie.pl/czytelnia%20MIS/made_ni_5_2017.pdf

Logo Biuletynu Informacji Publicznej