Przejdź do treści Przejdź do nawigacji

RECENZJE

Ciało na usługach władzy

26.08.2016

Spektakl dla widzów dorosłych – krzyczy zdanie w opisie nowej sztuki w Teatrze im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. W „Carycy Katarzynie” jednak nic nie dzieje się przypadkowo – a obraz, który możemy oglądać dzięki Jolancie Janiczak i Wiktorowi Rubinowi, po wcześniejszym poznaniu intencji tekstu wydaje się zupełnie naturalny.

Byłam bardzo ciekawa tej premiery. Z Jolantą Janiczak i Wiktorem Rubinem miałam okazję rozmawiać w trakcie prac nad sztuką. Pomyślałam wtedy:„o coś im chodzi i to ma sens“. Bardzo się cieszę, że kielecka scena to pokazała, a publiczność w większości dobrze przyjęła. Po premierze pojawiły się również pytania: sztuka to, czy prowokacja? Prowokacja na pewno … prowokacja do myślenia o współczesnym nam świecie.

„Caryca Katarzyna” Jolanty Janiczak w reżyserii Wiktora Rubina nie jest jedynie opowieścią o Carycy Katarzynie, ale także o nas, o naszej polskości. Więcej w niej pytań niż odpowiedzi. Twórcy pytają o Polskę, tę współczesną, o naszą ojczyznę, w której żyjemy. – Mogłabyś, mógłbyś zginąć za ojczyznę? – Ja nie – deklaruje Poniatowski. – Czy obecnie ktoś mógłby? Sztuka pokazuje również walkę, jaką Caryca Katarzyna stoczyła z samą sobą w drodze po władzę. Narzędziem tej bitwy stało się ciało. Oglądamy to w bezkompromisowej formie, a na pierwszy plan wysuwa się upór w dążeniu do wyznaczonego celu. Główna bohaterka pokazuje coraz to „więcej funkcji i atrakcji”. Z czasem czasem upokorzenie i bezgraniczne posłuszeństwo owocuje wejściem na sam szczyt.

Ciekawie na scenie wygląda sama scenografia Mirka Kaczmarka, choć na pierwszy plan bezwzględnie wysuwają się postaci. Reżyser, Wiktor Rubin świetnie obsadził aktorów. Jestem pod ogromnym wrażeniem gry Marty Ścisłowicz. Wielka odwaga i profesjonalizm. Mam wrażenie, że nikt nie byłby lepszy w roli Elżbiety niż Joanna Kasperek. Ten spektakl należał zdecydowanie do nich, tak jak i do Tomasza Nosińskiego (Stanisław August Poniatowski) i oczywiście Piotra Niemczyka (Piotr III). Na ile ciało aktorki(aktora)należy do nich, a na ile do widza? Ta sztuka również o to pyta i ma coś w sobie z eksperymentu.

W warstwie językowej poetyckość miesza się z brutalnością słowa i współczesnym językiem e-marketingu. Pojawiają się środki multimedialne, na przykład realizacje video. I tak jest ze wszystkim w tej sztuce -współczesność wymieszana z historią. Historią jako plotką, uzależnioną od panującej ideologii, którą Jolanta Janiczak buduje na nowo, po swojemu. Aktorzy obdarci z kostiumów pokazują nam przetworzony przez wyobraźnię autorki nowy rozdział carskiej Rosji. Nie ma w tym tekście wartościowania postaci – zły, dobry, chciwy, czy okrutny. Nikt tu nikogo nie ocenia.

Nie brakuje w tym obrazie świadomej gry wulgarnością. Nie jest to prosta rzeczywistość i zdaję sobie sprawę, że może nie być dobrze zrozumiana czy przyjęta przez wszystkich. Jeśli jednak wyciągniemy rękę, aby poznać jej twórców i ich sposób patrzenia na świat, będzie nam na pewno łatwiej.

Ktoś powie, że „Caryca Katarzyna” pokazana w Kielcach jest zbyt obsceniczna. Odpowiadam – taka forma! Jestem w pełni przekonana, że Jola Janiczak pisząc ten tekst dokładnie wiedziała, co chce przekazać i w co to „ubrać”. Reżyser celowo pokazał to w sposób bezkompromisowy. Cenię to i szanuję, bo to wyobrażenie pozwala -niejednokrotnie zafałszowaną historię przez duże H -poznać przez inny pryzmat. Czekam na kolejne realizacje tego duetu na naszej scenie … na kolejną sztukę przez duże S.

Jola Bochacz : magazynimpuls.pl : 2013-04-20

Logo Biuletynu Informacji Publicznej