Przejdź do treści Przejdź do nawigacji

RECENZJE

Ekshumacja – polski sport narodowy

05.12.2018

„100 wskrzeszeń na 100-lecie Polski” to prowokacyjny manifest twórczy kabaretu „Pożar w Burdelu”, w ramach którego Maciej Łubieński wraz z Michałem Walczakiem przedstawiają sylwetki zapomnianych, zlekceważonych przez historię, niejednoznacznych, często nawet niewygodnych bohaterów narodowych. Nie dziwi więc fakt, że na tapecie znalazł się generał Józef Bem – z jednej strony zasłużony artylerzysta i działacz polityczny, a z drugiej zdrajca Chrystusa, który przeszedł na islam i zasilił szeregi armii sułtana. „BEM! Powrót Człowieka-armaty” to musical historyczny, który otwiera nowy sezon w kieleckim teatrze.

Spektakl jest mieszanką wybuchową talentów i możliwości zespołów Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach, warszawskiego Teatru Syrena i kabaretu „Pożar w burdelu”. Są śpiewy, tańce i hulańce. Jest swojsko, a czasami nawet i przaśnie. Polska (Magdalena Placek-Boryń) przedstawiona zostaje jako wiejska dziołcha o bujnych kształtach, blond włosach i powalającym uśmiechu. Z charakteru kapryśna, wymagająca, bezczelna, narcystyczna, pewna siebie i bezwzględna. Potrzebuje rzeszy wyznawców, którzy bez zająknięcia spełnią każde jej życzenie. Tym razem żąda od docenta Zgliszczaka (dobra gra aktorska Anny Antoniewicz, choć nie ma się co oszukiwać: wersja Wojana Trockiego jest bardziej przekonująca i szokująca), wskrzeszenia Józefa Bema. Specjalista od ekshumacji w Teatralnym Instytucie Pamięci Narodowej dość niechętnie podchodzi do sprawy. Zupełnie nie rozumie, jak Polska, mając do wyboru tylu cenionych, zasłużonych i wiernych patriotów, nagle decyduje się na przywrócenie do życia zdrajcy i ocalenie go od zasłużonego ognia piekielnego.

Tutaj zaczyna się właściwa akcja musicalu. Na wszelki wypadek, dla wszystkich tych, którzy historię znają pobieżnie, ze sceny, w postaci koślawych i płaskich rymów, opowiadane są losy generała Bema. Jak na nasze polskie schizofreniczne społeczeństwo przystało: raz wychwalany, by zaraz potem go wyśmiać, bohater wielu narodów staje się swego rodzaju historyczną maskotką, gadżetem. Dochodzi do funeralnej wpadki. Zamiast ciała Bema, ekshumowane są szczątki Araba Abdula (urzekający Bartłomiej Cabaj). Staje się to pretekstem do poruszenia tematów uchodźców, rasizmu i wszelakich wad narodowych, których nam nie brak. Spektakl coraz bardziej przypomina współczesną, chorą scenę polityczną. Cała ta ciężkostrawna rzeczywistość staje się trochę bardziej znośna dzięki muzyce Wiktora Stokowskiego. Ojczulek Bem (świetny Mariusz Dręźek), który ostateczni, też zmartwychwstaje, niestety nie za bardzo to wszystko ogarnia. Marzy o pięknym, tolerancyjnym kraju między Bugiem a Wisłą. Zastał wrogo nastawiony do innych burdel. Co gorsza, Polska zupełnie nie rozumie oburzenia i dezorientacji Bema i skutecznie sprowadza go do roli niewolnika przypominając o obowiązującym wszystkich jej wyznawców patriotycznym celibacie. Otóż, chcąc być bohaterem narodowym, nie wolno Polski zdradzać z innymi kobietami. Cielesne uciechy nie dla prawdziwych Polaków. Patriota cierpi. Patriota odmawia sobie przyjemności. Patriota jest
męczennikiem, Szczęście nie dla Polaków!

Jeśli nie znudziły się Wam jeszcze wszelakie teatralne wycieczki polityczne aluzje do partii rządzącej i typowe polskie taplanie się w błotku przeszłości możecie spokojnie obejrzeć musical: trochę się pośmiać, trochę zniesmaczyć. Nie jest to wyjątkowo nadzwyczajne arcydzieło sceniczne, więc Ci których tego typu tematy już umęczyły (bo ileż można), nic nie stracą rezygnując z kupna biletu. Ze sceny w pewnym momencie padają słowa „Polsko, rób cokolwiek, co da Ci szczęście!”. Parafrazując, apeluję: Polacy róbcie cokolwiek, co da Wam szczęście – idźcie do teatru albo nie idźcie – po prostu zróbcie coś po swojemu, a nie w myśl zasady, bo tak należy, bo nie wypada, bo trzeba się pokazać. Amen.

Aneta Zychma, Made in Świętokrzyskie nr 14

Logo Biuletynu Informacji Publicznej