Przejdź do treści Przejdź do nawigacji

RECENZJE

Emocje czasem są nagie

27.08.2016

Pierwsza w tym sezonie premiera w kieleckim Teatrze imienia Stefana Żeromskiego słusznie zapowiadana była jako pełen ryzyka eksperyment.

W sztuce Bernarda Koltesa „Samotność pól bawełnianych” reżyser Radosław Rychcik bezwzględnie obnażył człowieka. I to dosłownie.

Gdzieś w nieokreślonym miejscu spotyka się dwóch młodych ludzi, typowe „produkty” popkultury odbywają taniec przez życie. Jeden uosabia podaż, drugi popyt, jednak role ulegają także odwróceniu. Nie patrząc na siebie, prowadzą jedynie pozorną rozmowę, która zdradza zasmucającą kondycję współczesnego człowieka – samotnego, poszukującego, pragnącego korzyści.

Dealer (dobra rola Wojciecha Niemczyka) zrobi wszystko, by dowiedzieć się, czego pragnie Klient (świetny Tomasz Nosinski), bo musi dojść do transakcji. Płeć nie jest tu ważna. Liczy się spotkanie i jego efekt. Gdy Klient stopniowo zaczyna się rozbierać, wiemy już, że towarem, którego dostarczy mu Dealer jest bliskość. Całkowita nagość aktora nie razi, sugestywnie pokazuje raczej, jak wielka drzemie w nas potrzeba wyrażenia siebie i swoich pragnień.
Tuż po zbliżeniu bohaterów, zaczynają oni od początku swój taniec. Bo z ról Dealera, czy Klienta, które odgrywa każdy człowiek, nie da się wyjść. Dyskurs bohaterów wymaga dużego skupienia widza, jednak z niełatwym tekstem sztuki aktorzy radzą sobie wyśmienicie. Ich silne emocje udzielają się publiczności. Choć sztuka opiera się głównie na rozmowie, reżyser zadbał o jej dynamikę.

Doskonale współgra z aktorami zespół Natural Born Killers. Młodzi muzycy grający energetyczną muzykę klubową na żywo ilustrują emocje bohaterów sztuki, wprowadzając w trans nie tylko ich, ale także widzów.

Przy całej głębi spektaklu zbędne zdają się natomiast projekcje video autorstwa Marty Stoces, które „atakują” widza pod koniec przedstawienia mocno erotycznymi obrazami. Mają one zastąpić puste słowa i pokazać ludzkie pragnienia, jednak spłyca to przekaz sztuki Koltesa, zawężając dążenia bohaterów jedynie do zaspokojenia potrzeb seksualnych. Mimo tego, innowacyjna, ciekawa realizacja spektaklu zmusza do refleksji i zgodnie z intencją reżysera, porusza widza. Trudno pozostać na nią obojętnym.

Luiza Buras-Sokół : ECHO DNIA : 2009-10-05

Link do źródła: http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/kultura/teatr/art/8608600,emocje-czasem-sa-nagie-nasza-recenzja-spektaklu-samotnosc-pol-bawelnianych,id,t.html

Logo Biuletynu Informacji Publicznej