Przejdź do treści Przejdź do nawigacji

RECENZJE

Grzeszny spektakl patrona kieleckiego teatru Żeromskiego

27.08.2016

Z okazji 150 urodzin teatr Stefa Żeromskiego zaprosił na spektakl według powieści patrona. Dyrektor Piotr Szczerski, który na początku roku chciał Żeromskiego pozbawić teatru, nadając mu imię Mrożka, jednocześnie wystąpił do Ministerstwa Kultury z projektem adaptacji „Dziejów grzechu” i konferencji poświęconej pisarzowi.

Dofinansowanie dostał, a wystawienia powieści, która wywołała skandal po opublikowaniu w 1908 roku, podjął się Michał Kotański. Na język sceny, określaną przez krytyków książką dla kucharek, powieść przełożył Radosław Paczocha.

Szybko okazało się, że powierzenie temu duetowi spektaklu było słuszne, widzowie otrzymali sprawnie opowiedzianą historię. Jest w niej Ewa, piękna, uboga dziewczyna zakochana w żonatym mężczyźnie wynajmującym pokój w mieszkaniu jej rodziców. Kiedy ten nie mogąc otrzymać rozwodu znika, Ewa rzuca wszystko i rusza za ukochanym. Ona, będąca symbolem czystości, niewinności łamie wszystkie normy i wpojone jej zasady. Szalona miłość pcha ją z jednego nieszczęścia w drugie aż do zupełnego zatracenia. Wokół dziewczyny parada męskich indywiduów: niedojrzałych, zepsutych lub brutalnych wyzyskiwaczy. Świat męski opisany przez Żeromskiego jest odrażający, ale nim oskarży się pisarza o chęć epatowania patologią warto przypomnieć sobie, że był on wyjątkowo bystrym obserwatorem życia i sumieniem narodu.

Nie zmienia to faktu, że „Dzieje grzechu” są melodramatem w czystej postaci i dzisiaj mogłyby posłużyć za kanwę telenoweli brazylijskiej, tyle w nich nagłych zwrotów akcji, nieprawdopodobnych sytuacji, wielkiego uczucia, dramatu, morderstw. Jednocześnie wiele tekstów brzmi bardzo współcześnie, chociażby te Łukasza Niepołomskiego i Ewy o bogu, moralności, wolności człowieka, roli kobiety.

Tę współczesność wykorzystali twórcy proponując spektakl dynamiczny i wzruszający. Był on taki dzięki obsadzonej w roli Ewy Magdzie Grąziowskiej, która przez blisko trzy godziny potrafiła utrzymać uwagę widzów. Widać, że ta młoda aktorka ma w sobie ogromny potencjał. Gratulowała jej także obecna na widowni Grażyna Długołęcka, odtwórczyni tej samej roli w filmie Borowczyka z 1975 roku. – Nasza odwaga była większa, ale nam przed kamerą było łatwiej grać – mówiła.

Świetne role stworzyli partnerujący Grąziowskiej: Krzysztof Grabowski jako Pochroń, Wojciech Niemczyk – hrabia Szczerbic, Dawid Żłobiński – Płaza-Spławski, Andrzej Plata – Łukasz Niepołomski. Równie interesujący byli w epizodach pozostali aktorzy, wymienić by można wszystkich obecnych na scenie. Kotański przywiózł do Kielc zespół świetnych realizatorów; symboliczna, oszczędna albo wiele mówiąca scenografia jest zasługą Barbary Hanickiej, rewelacyjne kostiumy Anny Hadaj, poruszająca muzyka Lubomira Grzelaka, wysmakowany ruch sceniczny Cezarego Tomaszewskiego. Wiele scen jak chociażby z fabryki szwaczek było tak pięknych, że na długo zostaną w pamięci. Wideoprojekcje w głębi sceny Michała Jankowskiego pomagało przenosić się w czasie i przestrzeni.

Przed premierą wiele osób zastanawiało się, czy spektakl Kotańskiego będzie skandalem. Skandalem nie jest, chociaż nagość się w nim pojawia. Trochę szkoda tej dosłowności w scenach gwałtu, bo w pierwszym akcie reżyserowi udało się zbudować napięcie jeszcze bardziej chwytające za gardło i to bez widoku męskiego przyrodzenia.

Nie zmienia to jednak faktu, że „Dzieje grzechu” w kieleckim teatrze można z czystym sumieniem polecić. Dzięki panom Paczosze i Kotańskiemu nie taki Żeromski straszny jak go malują.

Lidia Cichocka : Echo Dnia Kielce : 2014-12-21

Link do źródła: http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20141221/KULTURA04/141229941

Logo Biuletynu Informacji Publicznej