Przejdź do treści Przejdź do nawigacji

RECENZJE

Heheszki

27.08.2016

Mateusz Pakuła jest artystą na razie jednego, ale faktycznie hiciora. Jako człowiek piszący wybił się adaptacją innego pisarza, utworem zależnym pt. „Paw królowej”, z którego uszyto genialne szoł. A Masłowską DA SIĘ spaścić, więc ten osiąg jest osiągiem. Na jego bardziej własny prodżekt pojechałem w celu pogapienia się na Joannę Kasperek + Andrzeja Platę i żeby coś sprawdzić. Czy mianowicie „Gyubal Wahazar”, reżyseria Paweł Świątek, nawala z braku Pakuły. TAK, z tego powodu. Natomiast „Lordy” nawalają z braku Świątka. W Kielcach Pakuła jest u siebie i na co mu wspólnik. Ale co Duch Święty złączył, niech się lepiej nie rozdziela. Charyzma była widać zaklepana wyłącznie na duet.

Jeszcze jedna zjeba na ten sam teatr i wyjdę na trolla z nadwagą. Tylko żeby ta recenzja była na „tak”, to musiałbym jej nie napisać. Nie mam nic do Kielc, „Carycę” lubię i „Kotkę na dachu” Katarzyny Deszcz. Poza tym „Joannę Szaloną” — „na sposób Centkowskiego”, z fotosów (totalna obsada i totalne looki). Na co dzień udaję, że się tam nie urodziłem, no ale zrozumcie.

„Paw” to dzieło zależne w rozumieniu ustawy, a „Lordy” — zależne w rozumieniu „inspiracja”. Liczba mnoga, bo trójpak, trzy, powiedzmy, aranże: w klimacie 1. Kantora, 2. Białoszewskiego i 3. Herlinga-Grudzińskiego. Po każdym segmencie scenariusza — bibliografia, gdzie autor wylicza, co tam nasamplował. Punkty styczne to ad 1. manekino-awatary aka „bio-obiekty”, ad 2. cięcie-gięcie językowe, ad 3. Kielce aka Denttown. Dobra, a teraz wam powiem, jak to jest naprawdę. To nie tak, że we wszystkich swoich sztukach Pakuła wciąż pisze własną wersję „Pawia”. Na przykład w „Twardym gnacie” napisał własną wersję „Kochanie, zabiłam nasze koty”. Zaś „Smutki tropików”, nawet jeśli były „Pawiem”, to nie ssały pałki, w caście Małgorzata Gorol <3. „Zależny” nie znaczy „wtórny”, przynajmniej nie zawsze. U Harolda Blooma znaczy „późno urodzony”. Zawsze „ktoś był pierwszy”, zawsze „to już było”, nie ma się co wstydzić. W rankingu oryginalności Masłowska jest wyżej, ale i ona nie wzięła się znikąd, choćby w teledyskach rypie z Die Antwoord.

Estetyka Mateusza Pakuły to tak zwany snobizm w dół, znany już od Gombrowicza („do parobków! do tych prawdziwych chłopaków!”), a może od Wyspiańskiego („chłop potęgą jest i basta”), a może od Mickiewicza („martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu”). Że nie wspomnę o Masłowskiej, skoro już wspomniałem. Palma na punkcie kultury ludowej, czyli obecnie kultury masowej. Pop, tv i internety. Ma być flow, może być o niczym. Prawidłowy kierunek, ale… To może zagadka. Kto to jest: nosi się jak ze śmietnika, choć wcale nie musi? Święty Franciszek albo miejski hipsta. Tyle że ten pierwszy serio się zamienił z żulem na outfity.

Hipsta „idzie w lud” DLA BEKI. Jak mówiłem: snobizm, czyli pozowanie. Beyoncé, oranżada, bluza od dresu, zakupy na targu i niegłosowanie na PO. Jego punktem honoru jest mieć wyjebane. Ma życzenie być ponad, a nie ma nic wyżej w hierarchii fajności, przeto idzie w niższość. Sednem jest nieidentyfikacja: true hipsta przecież NIE JEST HIPSTA. „Wszyscy leją z New Jersey. Wgięło ich, że ja tu mieszkam. Kompletnie nie łapią: ja to robię ironicznie” (Todd Solondz, „Happiness”). Z racji tego oderwania „mieszkaniec New Jersey” może zbliżyć się z kiczem oraz grafomanią i się nie ubrudzić, UMYŚLNIE wytwarzać takie REWIE jak kieleckie „Lordy”. Fachowo nazywa się to „bad”, po polsku: biegunka, od tytułu planowego zakalca „w reżyserii” Andy’ego Warhola. W jednej scenie („Lordów”) pracowane było metodą aktorską Cezarego Mończyka: połączenie Victoria’s Secret z bitwą w kisielu. Oraz hery na Rosatkę. Hipsterskie dowcipy nie mają być śmieszne, tylko hipsterskie. Fachowe #HEHESZKI, nie tam jakieś „hihi”.

I co tu się czepiać? To są takie jaja, pół żartem bez „serio”, jowialny teatr 30+, ma się swoje lata, już można wspominać. SMACZNY, choć suchy, kabaret na wieczór. Joannie Kasperek dali rolę niemą, a na koniec piosenka.

Maciej Stroiński : teatrjestcute.pl

Link do źródła: http://teatrjestcute.pl/showroom/39,heheszki.html

Logo Biuletynu Informacji Publicznej