Przejdź do treści Przejdź do nawigacji

RECENZJE

Kult ciała oczyma Jolanty Janiczak i Wiktora Rubina

28.08.2016

Elżbieta Batory to postać, która przeszła do historii jako Krwawa Hrabina z Čachtic. Według legend arystokratka, owładnięta pragnieniem zachowania młodości, była winna śmierci 650 młodych kobiet. Hrabina wierzyła, że ich krew pomoże jej zachować młodzieńczy wygląd i siły witalne. Przeraźliwe krzyki dręczonych kobiet miały jej pomagać w leczeniu migrenowych bólów głowy. Chociaż według wielu historyków Elżbieta Batory padła ofiarą spisku, to odtworzenie rzeczywistego przebiegu zdarzeń sprzed kilkuset lat wydaje się niemożliwe. To właśnie kontrowersyjna siostrzenica Stefana Batorego jest bohaterką ostatniej części tryptyku teatralnego, którego autorami są Jolanta Janiczak i Wiktor Rubin.

Jak przyznają sami twórcy, „Hrabina Batory” różni się od poprzednich części ich wspólnego tryptyku, których bohaterkami były Joanna Szalona (czyli królowa Joanna Kastylijska) oraz Caryca Katarzyna. Nie jest to spektakl historyczny, który ma celu przedstawienie życiorysu węgierskiej hrabiny. Jolanta Janiczak i Wiktor Rubin nie starają się odpowiedzieć na pytanie dotyczące tego, czy hrabina Batory naprawdę dopuściła się zbrodni, które są jej przypisywane. Spektakl przedstawia natomiast psychikę kobiety, która przez całe życie dążyła do osiągnięcia ideału piękna. W przeciwieństwie do bohaterek poprzednich spektakli Janiczak i Rubina, Elżbieta Batory skupia się wyłącznie na sobie. Nie interesują jej miłość, która stała się obsesją Joanny Kastylijskiej, ani władza, która była najważniejszym celem carycy Katarzyny. Tytułową rolę powierzono Agnieszce Kwietniewskiej, która wcześniej wcieliła się w postać Joanny Szalonej. Aktorka doskonale poradziła sobie z ukazaniem emocji towarzyszących kobiecie, która nie chce zaakceptować przemijania i czuje się niezrozumiana przez otoczenie. Hrabina nie jest jedyną ciekawą postacią spektaklu. Na uwagę zasługuje również Doricza, w którą wcieliła się Ewelina Gronowska. Służąca arystokratki to kobieta, która nie jest w stanie powstrzymać się przed objadaniem, co nietrudno powiązać z nierzadkim dziś problemem bulimii. Dagna Dywicka odgrywa natomiast postać Anny, przyjaciółki hrabiny. Aktorka ma na głowie wełnianą czapkę, ale uwagę widzów przyciąga przede wszystkim jej nagi brzuch, który wyeksponowano poprzez wycięcie w sukni dużego otworu.

To właśnie motyw pogoni za pięknym ciałem sprawia, że spektakl „Hrabina Batory” ma bardzo współczesny przekaz. Operacje plastyczne, restrykcyjne diety i wyczerpujące treningi to codzienność wielu ludzi, nie tylko chodzących po wybiegach modelek czy gwiazd filmowych. Kult piękna nierzadko prowadzi do fizycznego niszczenia ciała człowieka, jak również jego psychiki. Trudno doszukiwać się w „Hrabinie Batory” dłuższych dialogów, będących próbą porozumienia pomiędzy bohaterami spektaklu. To nawiązanie do kolejnego problemu współczesnego świata, czyli braku umiejętności albo raczej chęci do nawiązywania głębszych relacji międzyludzkich. Skupienie na własnych problemach, brak czasu na wysłuchanie drugiej osoby oraz poczucie niezrozumienia – to problemy społeczne, na które zwraca się coraz większą uwagę.

Chociaż spektakl bardzo dobrze koresponduje ze współczesnym światem, a aktorzy doskonale sprawdzają się w swoich rolach, to nie zabrakło w nim elementów, które są trudne do zrozumienia. Przykładem może być scena, podczas której aktorzy przez kilka minut śmieją się i prawdopodobnie starają się zachęcić widzów do tego, by zaczęli śmiać się razem z nimi. Niestety, po pewnym czasie zamiast chęci do śmiechu można odczuć znudzenie i zniecierpliwienie. Ta próba wejścia w interakcję z publicznością okazała się nieudana. Większe zainteresowanie udziałem w spektaklu widzowie wykazali w ostatniej scenie, podczas której zostali zaproszeni do rozbijania kijami wypełnionych worków. Po krótkich namowach ze strony aktorów, kilka osób zdecydowało się wejść na scenę, aby wziąć udział w czynności ukierunkowanej na wyzbycie się negatywnych emocji lub po prostu przez chwilę aktywnie uczestniczyć w oglądanym spektaklu.

„Hrabina Batory” Wiktora Rubina i Jolanty Janiczak może nie przypaść do gustu osobom zafascynowanym legendami i słynnymi zbrodniarzami. Do obejrzenia spektaklu warto natomiast zachęcić tych, którzy chcieliby spróbować zrozumieć psychikę kobiety, dla której sens istnienia jest ściśle związany z pięknem własnego ciała.

Katarzyna Wnuk : teatrdlawas.pl : 2015-09-21

Link do źródła: http://teatrdlawas.pl/recenzje/4417-kult-ciala-oczyma-jolanty-janiczak-i-wiktora-rubina

Logo Biuletynu Informacji Publicznej