Przejdź do treści Przejdź do nawigacji

aktualności

Nasi aktorzy wyróżnieni

04.09.2019

Nasi aktorzy wyróżnieni

Jacek Sieradzki, krytyk, dziennikarz i juror wielu festiwali, jak co roku, opublikował Subiektywny spis aktorów teatralnych. W zestawieniu znalazło się troje naszych aktorów: Joanna Kasperek, Wojciech Niemczyk oraz Dawid Żłobiński:

„Joanna Kasperek [mistrzostwo]

Parę tygodni temu przeczytałem jej wspomnieniowy wywiad w jednym ze świętokrzyskich portali. I mnie też zaczęły przypominać się jej postacie: prowincjonalna dziewczyna w grubych pończochach, którą wygrywała Przegląd Piosenki Aktorskiej, a ja to notowałem w jednym z pierwszych spisów, potem okres wierszaliński, z Młodą w „Klątwie” nie do zapomnienia. Dziennikarka pyta ją o życiową stabilizację w Teatrze im. Żeromskiego w Kielcach i czy czegoś jej nie brak. A przecież ma tu cudny płodozmian, od nowocześnie apsychologicznych postaci w sztukach Jolanty Janiczak i Pawła Demirskiego, przez czysty śmiech w „Szalonych nożyczkach” (a tak, i taka odmiana jest ważna), aż po przepięknie, powściągliwymi środkami narysowaną matkę narratora w „Widnokręgu” Wiesława Myśliwskiego. Której śmierć, pokazana jako finał życiowej krzątaniny, w głęboko harmonijnym ułożeniu się z samą sobą, jest w swoim piano tak mocny, że gdy po raz pierwszy widziałem spektakl Michała Kotańskiego, zdało mi się, że tu spektakl musi się zakończyć, natychmiast. Zagrano już wszystko.

Wojciech Niemczyk [zwycięstwo]

Gdy młoda krytyka, komentując inscenizację „Widnokręgu” w Teatrze im. Żeromskiego w Kielcach, wydyma pogardliwie wargi, że to tylko takie proste opowiedzenie powieści, bez postdramatycznych i wszelkich innych fikołków, myślę z sympatią o nim właśnie. O tym aktorze, który przed dziesięciu laty zaszokował Kielce w duecie z Tomaszem Nosińskim „Samotnością pól bawełnianych” Koltésa i Rychcika, potem dawał się przebierać w różne dziwne formy przez Wiktora Rubina i wchodzić w groteskowe zadania ze sztuk Mateusza Pakuły, a teraz z ewidentną rozkoszą daje płynąć arcydzielnym frazom Wiesława Myśliwskiego, znajduje frajdę w melodii tych zdań, w ich doskonałej formie. Wątpię, by dyrektor i reżyser Michał Kotański musiał go do tego zniewolić środkami przymusu bezpośredniego. I chciałbym mieć to za normę, że aktor (reżyser, dyrektor) może znajdować przyjemność w przechodzeniu od form nowoczesno-awangardowych do konserwatywno-konwencjonalnych i odwrotnie. To są różne gatunki piękna, ale wciąż piękna. Tylko trzeba zawiesić doktrynerstwo, żeby móc to przyjąć do wiadomości.

Dawid Żłobiński [zwycięstwo]

W „Widnokręgu” Wiesława Myśliwskiego w swoim Teatrze im Żeromskiego w Kielcach gra wuja Władka, żyjącego obsesyjnym pytaniem, kto wykłuł oko psu Kruczkowi. Jego charakterystyczne warunki plus doklejony wąs i chłopski ubiór zepchnęły go w pierwszym oglądzie między postacie rodzajowo charakterystyczne, na co dali się nabrać niektórzy komentatorzy. To nieporozumienie jednak. Obsesja wuja Władka najpierw rzeczywiście anegdotyczna, później ściągająca bohatera na krawędź szaleństwa, w końcu konstytuuje się w jego głowie jako rodzaj egzystencjalnego ładu, ustanawia mu sens i powód życia, układa świat. Samo uporczywe pytanie, bez odpowiedzi, wtopione w czas buduje porządek. Aktor ma niebotyczne zadanie. Musi wyprowadzić swoją kwestię z poziomu obyczajówki, pchnąć ją w najwyższe rejony, dysponując tylko obsesyjnym refrenem; wszystko musi przyjść z wnętrza, z najintymniejszego procesu do zagrania właściwie poza słowami. Gdy pierwszy raz oglądałem spektakl Michała Kotańskiego, kończył mi się na solówce Joanny Kasperek, gadanina wuja była tylko watą. Gdy go widziałem drugi raz, śmierć matki przeszła obojętnie, a od jego kosmicznego wysiłku, by wykolone oko Kruczka uczynić środkiem świata, nie mogłem oderwać uwagi nawet na chwilę. To jest piękne w sztuce teatru i w sztuce aktorstwa, jeśli ją rozumieć poważnie: że te napięcia falują, zmieniają ułożenie, interakcje, pozostają w ramkach założonych sensów, ba, nie rozwalają umówionej formy – ale żyją, pulsują, oddychają. A nam, obserwatorom, wypada tylko życzyć, żebyśmy mieli możność, czas, luz – a i żebyśmy też chcieli i potrafili!! – w te pulsowania się zanurzać”.

Cały artykuł można przeczytać na portalu e-teatr: http://www.e-teatr.pl/pl/statyczne/ssat27.html?fbclid=IwAR0haxHmO7cqY7nDb9yQquDme-1GKxEQ7I-rsnbQ6AOGrI4FeVF0lAl9gmU

Logo Biuletynu Informacji Publicznej