Przejdź do treści Przejdź do nawigacji

RECENZJE

Powrót człowieka armaty

25.05.2018

Jak przyznał na spotkaniu popremierowym Jacek Mikołajczak, dyrektor Teatru Syrena, początkowo miał być show o Tadeuszu Kościuszce, ale przy kawiarnianym stoliku zamieniono bohatera i został nim – zapomniany mocno w Polsce – słynny artylerzysta Józef Zachariasz Bem. Bohater wielu narodów. Na Węgrzech jest czczony jako Bem Apo, czyli ojciec narodu, wódz powstania węgierskiego podczas Wiosny Ludów, a w Turcji, w której w Aleppo walczył z Beduinami, po konwersji został Muradem Paszą, feldmarszałkiem armii Imperium Otomańskiego. W 1929 roku sprowadzono prochy generała do rodzinnego Tarnowa i pochowano w pięknym mauzoleum z głową w kierunku Mekki. Ten zapomniany obecnie bohater był już czczony za życia. Jednak z okazji 100-lecia niepodległości Polski wielki miłośnik historii Maciej Łubieński postanowił odbrązowić postać wielkiego Polaka i to w sposób niezwykły, bo w formie musicalu.

Najnowsza premiera w Teatrze Syrena to wspólna produkcja Pożaru w Burdelu, Teatru Syrena i Teatru im. S. Żeromskiego w Kielcach (nadzorowana przez producentkę Monikę Walecką), dzięki czemu otrzymaliśmy perfekcyjne widowisko, bardzo różniące się od dotychczasowych realizacji warszawskiego kabaretu Michała Walczaka. On sam, tym razem w roli reżysera, stworzył niezwykle zabawne i wzruszające przedstawienie z udziałem znakomitych aktorów zaangażowanych specjalnie do tego spektaklu. W ramach cyklu „100 wskrzeszeń na 100-lecie Polski” Teatralny Instytut Pamięci Narodowej, działający przy kabarecie Pożar w Burdelu, już wcześniej dokonał wskrzeszeń postaci tak znanych Polaków, jak Tadeusz Boy-Żeleński, Arnold Szyfman, Józef Piłsudski, Józef Haller, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Witkacy, Juliusz Osterwa oraz reżyser Waszyński. Tym razem docent Zgliszczak z TIPN (w tej roli jak zawsze fenomenalnie prowadzący przedstawienie Wojan Trocki) przywraca do życia bohatera, który – ku zgrozie współczesnych nam Polaków – przeszedł dobrowolnie na islam po to, aby w armii tureckiej walczyć z Rosją. Aby sprawę skomplikować fabularnie, okazuje się, że w tarnowskim mauzoleum spoczywa pomyłkowo Arab Abdul, w którego postać wcielił się popularny członek kabaretu – Mariusz Laskowski. Charakterystyczny aktor wykorzystał szansę, jaką dała mu ta rola, by podsumować polskie wady narodowe. Funeralna pomyłka miała wynikać z tego, że Abdul nosił te same ślady po ranach jak nasz bohater.

Nieustraszony Józef Bem przybywa na pomoc patriotycznie poślubionej przez siebie Polsce w postaci znakomitego artysty Teatru Dramatycznego w Warszawie – Mariusza Drężka. Są w inscenizacji sceny, które dzięki jego talentowi każdego ściskają za serce. Jako kontrę do jego osoby postawiono cara Mikołaja I. Zagrał go w premierowym przedstawieniu Przemysław Glapiński, który zasłużenie wyrasta na najbardziej znanego aktora w Syrenie. Konstrukcja spektaklu, polegająca na silnym skontrastowaniu tych dwóch postaci, daje znakomity efekt patriotyczny, którego nie mogą przesłonić ani zabawne, ani ironiczne komentarze na temat naszej powierzchownej religijności czy elementów nacjonalizmu wśród polskiej młodzieży. Polska ukazana została jako urodziwa kobieta, wahająca się podczas dokonywania wyboru: czy korzyścią dla narodu będzie związek z Rosjanami, czy obowiązkiem każdego Polaka jest obrona ojczyzny przed sąsiadami ze wschodu. Prześliczna Magdalena Placek-Boryń, która wcieliła się w tę postać, to momentami przewrotna matka, odwracająca się od swego bohatera. Pozwala mu zaznać wielu przykrych doświadczeń, choćby oskarżeń o kradzież wypowiadanych przez Lelewela czy zamknięcia w kościele i stracenia okazji do wykazania się w bitwie o Warszawę. Żyjący w celibacie Bem tylko raz niemalże uległ wdziękom niewiasty, ale była to hrabina Działyńska (nazwisko prawie armatnie), zagrana przez wyróżniającą się w obsadzie aktorkę Jolantę Litwin-Sarzyńską, potrafiącą zawsze nadać każdej postaci rys indywidualności scenicznej.

Musical to słowa, muzyka i taniec. Tym razem znakomita muzyka Wiktora Stokowskiego zawiera wspaniały motyw przewodni, który nuci się po wyjściu z teatru, a co najmniej dwie piosenki zaśpiewane przez Mariusza Drężka mają ciekawy szlagwort i nadają się na radiowy hit. Nawiązania do linii melodycznych znanych polskich piosenek są zabawne i wywołują aplauz widowni, bo my, Polacy, najbardziej lubimy to, co znamy. Teksty Macieja Łubieńskiego są zrozumiałe bez poukrywanych aluzji i łatwo przyswajane nawet przez tych, którzy nie lubią historii. Choreografia Jarosława Stańka, wychodząca w pomyśle od polskich tradycyjnych tańców, transformuje się w zgodzie z nowoczesnymi trendami obowiązującymi na światowych scenach. Kapitalna scenografia Mariusza Napierały przenosi widzów do magazynów TIPN, w których schowane są tajemnice o słynnych Polakach. Każdy element scenografii zostaje w tym przedstawieniu wykorzystany do łzy ostatniej, zwłaszcza podczas scen związanych z polską Wielką Emigracją.

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni – nauczał sam Jezus. Ta prawda oczywista w kościele katolickim nie zawsze znajduje pokrycie w zachowaniu naszych rodaków. Czy wielki bohater trzech narodów, pochowany jako wyznawca islamu w Aleppo, może stać się symbolem oczyszczenia nas z nietolerancji, nienawiści i ksenofobii? Tak, bo Józef Zachariasz Bem to idealna postać do naśladowania właśnie za patriotyzm, tolerancję, miłość do bliźniego, także innego wyznania czy innej rasy. To bohater na miarę naszych czasów, o czym realizatorzy przypominają nam w swoim znakomicie przygotowanym widowisku.

Wojciech Giczkowski, Teatr dla Was

Logo Biuletynu Informacji Publicznej