Przejdź do treści Przejdź do nawigacji

RECENZJE

Prawie równi w prawie idealnym świecie

19.03.2019

Kapitalizm – system wolności i sprawiedliwości, w którym obywatel każdy trzyma los we własnych rękach i korzysta z owoców swojej pracy. Czy to poprawny opis dominującego teraz na świecie ustroju gospodarczego? Do refleksji na ten temat skłania spektakl „≈[prawie równo]” w reżyserii Uny Thorleifsdottir, będący pierwszą w Polsce inscenizacją sztuki szwedzkiego prozaika i dramatopisarza Jonasa Hassena Khemiriego.

Zgodnie z wersją oficjalną jego głównymi bohaterami są Andrej, Martyna, Mani i Freja, lecz do tego grona warto byłoby doliczyć jeszcze Piotra, którego rola jest tutaj nie mniej istotna. Jako pierwszego poznajemy bliżej Andreja  – chłopaka wychowanego w ubogiej, za to kochającej się rodzinie. Jego matka sama musi ciężko pracować na utrzymanie swoich dzieci, jednak najważniejsze jest dla niej nie to, aby synowie w przyszłości mieli dobrze płatne posady, ale by pieniądze nigdy nie były dla nich na pierwszym miejscu. Andrej pragnie uczciwie dojść do czegoś w życiu i podejmuje nawet w tym celu pewne kroki. Niestety, jest kompletnie nieświadomy zasad rządzących światem, a zwłaszcza branżą ekonomiczną, z którą chce związać swoją przyszłość, na co prawdopodobnie wpłynął fakt, iż w jego środowisku zabrakło ludzi, którzy mogliby przekazać mu niezbędną wiedzę.

Martyna pod tym względem wydaje się jego przeciwieństwem. Ta młoda kobieta pochodzi z dobrze sytuowanej rodziny, ale nie chce żyć jak jej bliscy, dla których najważniejsze są pieniądze i pozycja w społeczeństwie. Z drugiej strony nie do końca akceptuje świat, który sama wybrała. Praca w mini markecie nie daje jej satysfakcji, a na drodze do realizacji marzeń o ekologicznym gospodarstwie stają ograniczenia finansowe.

Piotr natomiast sprawia wrażenie zadowolonego ze swojego losu. Ubrany w brudne i śmierdzące ciuchy każdego dnia wychodzi na ulicę, aby wyłudzać od ludzi pieniądze, opowiadając o bezdomności oraz siostrze, która przeżyła wypadek i czeka na niego w szpitalu. Mężczyzna nie ma oporów nawet przed wyciąganiem gotówki od naiwnych dzieci. Dążąc do szybkiego i łatwego zarobku, wyrzeka się jednak własnej godności i godzi na podłe traktowanie.

Mani – chłopak Martyny – jest idealistą i marzycielem, który jak sam powtarza, pragnie zniszczyć system i nie ma zamiaru skończyć jak swój własny ojciec. To postać, którego tragiczny los w świecie zdominowanym przez pieniądz jest łatwy do przewidzenia niemal od samego początku spektaklu.

Jako ostatnią poznajemy Freję, która jest wprawdzie na scenie najkrócej, ale mimo to zasługuje na uwagę. Postać ta prezentuje bowiem, jak daleko może popchnąć człowieka rywalizacja o upragnione stanowisko.

W spektaklu „≈[prawie równo]” nie brakuje sytuacji wywołujących śmiech, jednak nie jest to czysta komedia, bardziej komediodramat. Bohaterowie, którzy tak naprawdę nie radzą sobie w świecie kapitalizmu i konsumpcjonizmu, to nie postacie oderwane od rzeczywistości, tylko ludzie pod wieloma względami podobni do osób żyjących wokół nas. Ludzie, którzy przegrywają w starciu ze współczesnym światem z powodu naiwności, braku doświadczenia lub kapitału, niemożności pogodzenia wzniosłych ideałów z pragnieniem życia w luksusie czy też ślepej ambicji, za którą prędzej czy później trzeba zapłacić.

Klimat spektaklu tworzy między innymi pełna wymownych symboli scenografia Mirka Kaczmarka. Zalegające na scenie sterty ubrań  to nawiązanie do nadprodukcji dóbr i nadmiernego konsumpcjonizmu, czyli jednego z grzechów współczesnego świata, prowadzącego do zaśmiecenia środowiska oraz pragnienia kupowania więcej i więcej. Uwagę przyciąga również „szklany” sufit, którego bohaterowie nie są w stanie przebić-  mimo swojej determinacji i pięknych marzeń.

Mówiąc o symbolach, nie sposób nie wspomnieć o popcornie, który sprzedawany jest tuż przed wejściem na salę teatralną.  Twórcy „≈[prawie równo]” zachęcają bowiem widzów do tego, żeby przekonali się, czy amerykańska przekąska, która w czasach globalizacji zyskała popularność na całym świecie, w teatrze smakuje tak samo. Nie popcorn jest jednak powodem, dla którego warto obejrzeć ten spektakl, lecz trafność spostrzeżeń dotyczących otaczającej nas rzeczywistości oraz przemyślane, bardzo dobrze odegrane postacie.

Katarzyna Wnuk, Teatr dla Wszystkich

 

 

Logo Biuletynu Informacji Publicznej