Przejdź do treści Przejdź do nawigacji

RECENZJE

Premiera ze złamanymi nogami w tle

24.05.2017

Temat sztuki Radosława Paczochy „Zabić celebrytę”, którą premierowo wystawił Teatr im. Żeromskiego, nie jest nowy – świat telewizji, pogoń za złudną sławą i kasą, wielki blichtr, za którym czai się pustka umysłowa i moralna. To wszystko już było, zwłaszcza w kinie. Pojawia się też stałe w takich przypadkach pytanie: jak daleko można się posunąć, żeby wzrosły słupki oglądalności? Tekst Pachochy o Jasonie Tavernerze, który prowadzi własne telewizyjne show, jest zgrabnie skonstruowany, chwilami zabawny, trochę zwodzi widza (to dobrze), pod koniec serwuje kawanaławiczność (to źle), a w sumie dobrze się to przedstawienie ogląda. Rzekłbym nawet – z zaciekawieniem, co dla widza przychodzącego do teatru jest ważne.

Jasne punkty tego spektaklu to Ewelina Gronowska w roli pielęgniarki, śpiewająca Dagna Dywicka, biała, ascetyczna scenografia Marii Kanigowskiej, muzyka gra na żywo przez Marcina Nenko i Karola Krąża. Powinienem jeszcze powiedzieć o dwóch, a właściwie czterech aktorach i zaraz to zrobię. W następnym akapicie.

Przygotowaniom do tego „Zabić celebrytę” towarzyszyły dość dramatyczne perypetie, które w klubie piłkarskim mało kogo by nie zdziwiły, ale w teatrze są jednak niecodziennie. Najpierw Andrzej Plata, który miał grać główną postać, złamał nogę. Na scenie zastąpił go reżyser, Gabriel Gietzky, który – jak sam przyznał – od 15 lat nie występował jako aktor. A tydzień temu kolejny aktor Łukasz Pruchniewicz … także złamał nogę. Dawid Żłobiński o tym, że go zastąpi, dowiedział się pięć dni przed premierą. I Gietzky, i Żłobiński dali radę. A obaj kontuzjowani aktorzy mają zagrać w przedstawieniu, oczywiście, gdy wrócą do zdrowia.

Tak więc zważywszy na wspomniane okoliczności, uważam że premiera była bardzo udana. Nie mówiąc o tym, że napisany przed czterema laty tekst niespodziewanie stał się bardzo aktualny.

Grzegorz Kozera, http://notespoetycki.blogspot.com/

Logo Biuletynu Informacji Publicznej