Przejdź do treści Przejdź do nawigacji

RECENZJE

Samotność carycy w martwym świecie

27.08.2016

Niedawno w Teatrze im. Stefana Żeromskiego odbyła się premiera nowej sztuki Mateusza Pakuły, Twardy gnat, martwy świat Spektakl, oprócz tego, że jest po prostu bardzo dobrze zagranym i opracowanym przedstawieniem, pozwala również zauważyć, jak kielecki teatr zaczyna świadomie wytwarzać swoją wewnętrzną formułę postdramatyczną oraz bawić się własnymi konwencjami.

Kielecka widownia zapoznała się z najnowszymi trendami dramaturgii kilka lat temu, w 2009 r. Wszystko za sprawą Radosława Rychcika, który przedstawił swoją brawurową inscenizację Samotności pól bawełnianych francuskiego autora – Bernarda-Marie Koltesa. Przedstawienie zyskało status kultowego praktycznie z miejsca. Psychotyczna gra dwójki aktorów, duszna, niepokojąca atmosfera, dręcząca ucho muzyka grana na żywo, interesujący montaż teledysków i filmów porno – wszystko to złożyło się na bardzo dobry, poruszający spektakl, który nie dał o sobie zapomnieć oraz zdobył uznanie widowni w kraju i zagranicą.

Jak miało się okazać, nie był to jednorazowy flirt z teatralną awangardą. Teatr Żeromskiego odtąd zaczął regularnie włączać w swój repertuar utwory o charakterze postmodernistycznym. W ubiegłym roku wystawiono w nim dwie sztuki postdramatyczne. Pierwsza z nich, Caryca Katarzyna, kontrowersyjna i wzbudzająca skrajne reakcje pośród widzów, spotkała się z uznaniem na ostatniej edycji międzynarodowego festiwalu teatralnego, Boskiej Komedii, i przywiozła stamtąd dwie nagrody. Drugą sztuką był Mój niepokój ma przy sobie broń. Dramat autorstwa Mateusza Pakuły, pozostając w cieniu Carycy, również zostawiał po sobie pozytywne wrażenie. Nawiązuje on do Swiftowskiej powieści o przygodach Guliwera i reinterpretuje ją, dzięki czemu stanowisolidny kawałek postmodernistycznej, przemyślanej układanki.

Teatr Żeromskiego pokazuje, iż jest w stanie tworzyć świadomie swoją minitradycję, ustalić władny rozpoznawalny kod i go kreatywnie rozwijać.

W tym roku do powyższego grona dołączyło najnowsze dzieło Pakuły – Twardy gnat, martwy świat. W swojej konstrukcji przypomina monodram. Andrzej Plata prowadzi swój pseudokonfesyjny monolog, a towarzyszy mu muzyczny duet, który komentuje, dopowiada oraz -gdy trzeba – parodiuje wypowiedzi aktora. Dramat nie tylko zdradza lekkie, choć sugestywne pokrewieństwo z poprzednikiem, ale i wyraźnie nawiązuje do Samotności pól bawełnianych. O ile jednak spektakl Rychcika wyglądał niczym – cytując zachodnią prasę – punk rockowy koncert, o tyle sztuce w reżyserii Czeszki – Evy Rysovej – bliżej do odegranego na żywo albumu koncepcyjnego. Co więcej, Rysova świadomie włącza w obręb spektaklu cytaty i odniesie-nia do dawniejszych przedstawień kieleckich. Najlepszym potwierdzeniem tego jest ostatnia scena, gdzie Plata pojawia się w czerwonej sukience i odtwarza swoją sekwencję taneczną z Carycy Katarzyny. Twardy gnat, martwy świat nie tylko stanowi więc kolejny etap świętokrzyskich propozycji z postdramatycznego spektrum, ale jest ich swego rodzaju syntezą.

Konkretny, pojedynczy teatr w dowolnym miejscu zawsze stanowi centrum kulturotwórcze dla mieszkańców. Wytwarza więź pomiędzy aktorami i widzami, kształtuje gust tych ostatnich, daje poczucia uczestnictwa w czymś ważnym. Teatr Żeromskiego, z pozoru umiejscowiony na peryferiach polskiej kulturowej mapy, pokazuje, że jest w stanie tworzyć świadomie swoją minitradycję, ustalić własny rozpoznawalny kod i go kreatywnie rozwijać. A w kwestii otwarcia na sceniczną awangardę może konkurować z najlepszymi.

Mateusz Woźniak : BaRoK 2/2014

Logo Biuletynu Informacji Publicznej