Przejdź do treści Przejdź do nawigacji

RECENZJE

Spójrzmy w naszą niełatwą przeszłość, żeby pójść dalej

23.01.2018

Chociaż sztuka „1946” nie jest lekkim i łatwym w odbiorze dziełem, to warto ją zobaczyć. By lepiej zrozumieć i przeżyć to, co wydarzyło się w Kielcach 71 lat temu.

Najnowszy spektakl w kieleckim teatrze zaprasza nas do długiej, ponad dwugodzinnej lekcji o bolesnym i budzącym do dziś emocje temacie. Pogrom z 4 lipca 1946 roku. Spektakl nie daje odpowiedzi na pytanie, kto i dlaczego zabijał. Nie taki był zresztą zamysł twórców sztuki. Oni pokazali nam to tragiczne wydarzenie jako ogromną krzywdę i cierpienie ludzkie.

Wielka praca dramaturga

Oglądając „1946” widać, jak dużą pracę wykonał Tomasz Śpiewak, by przygotować tekst dramatu. Autor skorzystał z wielu źródeł, m.in. kazania księdza Piotra Skargi opowiadającego o zabiciu przez Żydów w Trydencie trzyletniego Szymona z XVI-wiecznych „Żywotów Świętych”, niedokończonego dramatu szesnastoletniej ofiary pogromu Bajli Gertner czy odnalezionego w czasie prac nad przedstawieniem listu aktorki Elżbiety Kowalewskiej, matki Krzysztofa Kowalewskiego.

Sam spektakl nie odwołuje się tylko do dramatu, jaki rozegrał się na kieleckich Plantach 4 lipca 1946 roku. Oglądamy wydarzenia sprzed pogromu kieleckiego w jego trakcie, aż po lata współczesne. Momentami akcja sztuki prowadzona jest równocześnie w różnych przestrzeniach czasowych.

Pochwała od reżysera

Dobre wprowadzenie w tematykę pogromu stanowi pierwsza scena spektaklu, w której Dawid Żłobiński jako przewodnik oprowadza grupę zwiedzających i nas widzów po kamienicy 7/9 przy Plantach oraz nakreśla wydarzenia z tamtych lat.

Spektakl „1946” został bardzo dobrze zagrany przez aktorów kieleckiego teatru. Ciężko któregoś z nich wyróżnić. Przejmująco i dramatycznie wypada scena, gdy identyfikowane są ciała ofiar pogromu. Zespół kieleckiego teatru za świetną współpracę chwalił również po premierze reżyser Remigiusz Brzyk.

Spektakl pretekstem do dyskusji

Najnowsza propozycja kieleckiego teatru wypada też bardzo dobrze od strony wizualnej.Dramaturgii przedstawieniu dodają m.in. projekcie audiowizualne i archiwalne zdjęcia.Możemy szukać prawdy o wydarzeniach sprzed 71 lat, ale ofiarom pogromu życia już nie wrócimy. Należy o tym pamiętać i edukować, by podobna tragedia już się nie powtórzyła. Świetnie temu służy spektakl „1946” zapraszając równocześnie do dyskusji nad wydarzeniami z 4 lipca 1946 roku. Tylko porządkując naszą przeszłość, możemy pójść dalej.

Maciej Wadowski, Gazeta Wyborcza Kielce

link do źródła: http://kielce.wyborcza.pl/kielce/7,35254,22796042,po-premierze-w-teatrze-zeromskiego-spojrzmy-w-nasza-nielatwa.html

 

Logo Biuletynu Informacji Publicznej