Przejdź do treści Przejdź do nawigacji

RECENZJE

Teraz znaczy kiedy?

27.04.2018

Aleksander Fredro znany jest przede wszystkim z takich komedii, jak „Zemsta”, „Śluby panieńskie” oraz „Damy i huzary”. Tych i kilka innych popularnych utworów polskiego komediopisarza doczekało się licznych inscenizacji, a w samym Teatrze im. Stefana Żeromskiego realizowano je łącznie niemal trzydzieści razy. Znacznie mniejszą popularność zdobyły utwory napisane przez Fredrę po powstaniu styczniowym. Należą do nich dwuaktówka „Z Przemyśla do Przeszowy” oraz jednoaktówka „Teraz”, na podstawie których Mikołaj Grabowski zrealizował spektakl „Prędko, prędko…”.

Akcja komedii „Z Przemyśla do Przeszowy” toczy się na dwóch dworcach kolejowych, na których pasażerowie spędzają czas w oczekiwaniu na ponowny odjazd pociągu. Tutaj jedzą rogaliki i piją kawę, nawiązują znajomości oraz podejmują ważne życiowe decyzje. Często czynią to pośpiesznie, ponieważ towarzyszy im świadomość, że już za chwilę usłyszą konduktorski dzwonek, informujący o końcu postoju. Wspólnie odbyta podróż przynosi nieoczekiwane skutki, odmieniając dotychczasowe relacje pomiędzy pasażerami i skłaniając niektórych bohaterów do zmiany wyjazdowych planów.

Miejscem akcji drugiego utworu jest dom usytuowany w galicyjskim mieście. Na scenie kawiarniane stoliki zastępują meble nawiązujące swoją stylistyką do trendów XIX w. Jak sugeruje tytuł spektaklu, jednym z motywów łączących obie komedie Fredry jest pośpiech. Leon tłumaczy swoją bierność w relacjach z kobietami przeświadczeniem, że szybkie podejmowanie decyzji przynosi złe skutki. „Prędko! (…) Jak ja tego wyrazu nienawidzę” – informuje Podziemskiego, który namawia do szybkiego wyboru żony. Niezdecydowanie i opieszałość bohatera kontrastują z postawą jego kuzynek. Radosna i pełna życia Johanna decyzję o ślubie z Ernestem podejmuje spontanicznie, natomiast przedsiębiorcza i twardo stąpająca po ziemi Agata zgadza się wyjść za Leopolda po przeanalizowaniu związanych z tym korzyści materialnych. Choć jednej z nich można zarzucić lekkomyślność, a drugiej wyrachowanie, to warto zauważyć, że są kobietami niezależnymi, samodzielnie decydującymi o własnym życiu.

Motyw pośpiechu czyni sztuki powstałe w XIX w. aktualnymi niemal półtorej stulecia później. Panuje przekonanie, że to dzisiejszy świat pędzi w zawrotnym tempie, a ludziom nieustannie brakuje czasu nawet na rozmowę z bliskimi czy spokojne zjedzenie posiłku. Pęd charakterystyczny dla XXI w. często porównywany jest ze spokojem panującym rzekomo jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej. Oglądając inscenizację komedii napisanych przez Fredrę, można się przekonać, że pośpiech nie jest cechą wyłącznie współczesnego świata. Nie są nimi także materializm, przejawiający się między innymi w traktowaniu małżeństwa jako transakcji finansowej, szybkie zmiany w relacjach interpersonalnych ani dorośli ludzie, którzy tak jak Leon mogą wprawdzie samodzielnie decydować o swoim życiu, lecz nie potrafią dokonywać ważnych wyborów i w milczeniu godzą się na los zaplanowany im przez innych.

„Prędko, prędko…” to spektakl bardzo dobrze zagrany. Uwagę przyciągają przede wszystkim aktorki, ponieważ to postacie kobiece wysuwają się tutaj na pierwszy plan. Dagna Dywicka, Klaudia Bełcik i Magda Grąziowska jako Amalia, Johanna i Agata z sukcesem tworzą na scenie „życie ludzkiego ducha”, kreują wyraziste bohaterki, świadome swoich praw i możliwości.

Reżyser nie eksperymentuje i nie stosuje sztuczek mających na celu uczynienie jego spektaklu kontrowersyjnym czy zgodnym z duchem XXI w. Nie ubiera bohaterów Fredry we współczesne stroje i nie umieszcza ich w nowoczesnej scenografii. Zamiast tego idzie w stronę teatru tradycyjnego, co należy uznać za bardzo dobrą decyzję, gdyż zapomniane sztuki Fredry wypadają w takiej wersji znakomicie. Warto zaznaczyć, że do tego sukcesu przyczyniły się Zuzanna Markiewicz i jej asystentka Anna Adamiak. Wspólnie przygotowały dla aktorów eleganckie, epokowe stroje i stworzyły pasującą do czasów Fredry scenografię.

„Prędko, prędko…” to obowiązkowa propozycja dla wszystkich wielbicieli Aleksandra Fredry, co nie oznacza, że pozostali nie powinni wybrać się do teatru. Spektakl może przypaść do gustu także tym widzom, którzy nie są sympatykami najpopularniejszych utworów komediopisarza, gdyż „Z Przemyśla do Przeszowy” oraz „Teraz” znacznie się od nich różnią.

Katarzyna Wnuk, teatrdlawas.pl

link do źródła: http://www.teatrdlawas.pl/recenzje/7962-teraz-znaczy-kiedy

Logo Biuletynu Informacji Publicznej